sobota, 18 lutego 2012

STOŁECZEK

W tym poście, główną rolę odgrywać będzie mały, zniszczony stołeczek
( bardzo przydatny w kuchni). Postanowiłam nie wyrzucać go, ale włożyć trochę swojej inwencji i nadać mu nowy, bardziej interesujący wygląd. Ponieważ do mojej kuchni pasuje kolor granatowy, kupiłam pół metra lnu, o takiej barwie. Nóżki stołeczka także zostały pomalowane na granatowo! W Ciucholandzie natrafiłam na tunikę, która miała śliczną, bawełnianą koronkę, i tak w mojej głowie powstał projekt na  pokrowiec - czepeczek. W kuchni zrobiło się przytulniej.







































środa, 18 stycznia 2012

WSPOMNIENIA ŚWIĄTECZNE

Tę uroczą kartkę świąteczną dostałam od mojej koleżanki  ze studiów, którą zawierucha dziejowa rzuciła aż za Ocean. Pomimo tylu lat wciąż pamiętamy o sobie. Danusiu pozdrawiam Cię serdecznie.




                                                                            
                                                                               
                                                                        
                                                                             


                                                                          
                                                                               


                                                                                
                                                                                       
                                                                        


                                                                                                                                                               
                                                                     
                                                                          
                                                                             
                                                                                       


                                                         
                                                       

                                                                             

                                                                    
                  

sobota, 17 grudnia 2011

SADE ADU


11 listopada w łódzkiej Arenie odbył się koncert znanej artystki  Sade Adu, na którym byliśmy.Ten koncert  był wspaniałym widowiskiem , gdyż towarzyszyła mu interesująca wizualizacja. W pewnym  momencie miałam wrażenie, że oglądam film "Lokator" Romana Polańskiego, i słyszę muzykę Krzysztofa Komedy. Sade często zmieniała stroje, i zachwycała swoim niskim, matowym głosem. Na koniec, kiedy wszyscy myśleli, że nie wyjdzie już na bis, zjawiła się w pięknej czerwonej sukience i dała czadu! Z wielką pokorą dziękowała towarzyszącym Jej muzykom. Sade jest niezaprzeczalnie indywidualnością w świecie muzyki.
                                                                                      

     

niedziela, 11 grudnia 2011

TAJLANDIA

Dokładnie rok temu na przełomie listopada i grudnia byliśmy w Tajlandii. Teraz gdy na dworze zimno i plucha, warto przywołać tamten czas, żeby chociaż na duszy zrobiło się cieplej. Wtedy nie prowadziłam jeszcze bloga, więc większość zdjęć jest raczej osobista, ale jeżeli się robi dużo fotek, to zawsze można coś wybrać. To był fajny czas!




Budda




















Popularny transport miejski: Tuk-tuk


Nowożeńcy




















Portrety króla są wszędzie





Targi na wodzie











Pagoda














Folklor tajski


Bangkok nocą

Zakupy

Pozdrowienia z Tajlandii




sobota, 26 listopada 2011

ZUPA DYNIOWA


Jesień w kuchni, to czas na zupę dyniową! Pamiętam z dzieciństwa jej mdły smak. Babcia zaprawiała ją mlekiem, i do tego robiła żelazne kluski. Żadne dziecko by tego nie zjadło!
Zmieniłam zdanie na temat tej zupy, gdy na kursach makrobiotycznych poznałam inny przepis. Od tej chwili  jest to ulubiona zupa całej naszej rodziny!

Przepis:

Po przekrojeniu dyni wyjmujemy z niej ziarenka, następnie kroimy na małe kawałki i odkrawamy skórkę. Dodajemy cebulę i marchewkę. Zalewamy wodą do poziomu warzyw. Dla poprawy smaku można dodać kostkę wegetariańską, liście laurowe i kilka ziarenek ziela  angielskiego. Gotujemy do miękkości warzyw. Zestawiamy z pieca, wyjmujemy przyprawy i miksujemy. Następnie dosmakowujemy: imbirem, miodem i cytryną, aż uzyskamy wyrazisty słodko-kwaśno-imbirowy smak.

Smacznego!